piątek, 22 maj 2020 13:10

"Zarządzanie kryzysowe" - dr Olgierd Annusewicz

Oceń ten artykuł
(1 głos)
Uniknięcie kryzysu nie zawsze jest możliwe – choćby dlatego, że nie tylko my możemy go wywołać. Pomaga za to narzędzie, podejście wzięte wprost z obszaru zarządzania projektami, czyli zarządzanie ryzykiem. Wiele problemów można przewidzieć. Można im przeciwdziałać. Można przygotować się na ich nadejście. Gdy pojawia się kryzys wizerunkowy straty są nieuniknione. Kwestią jest jednak ich wysokość.

1.  „Okres załamania, przesilenia i potencjalnego przełomu w funkcjonowaniu danego systemu społecznego lub politycznego” – tak głosi jedna z definicji kryzysu. A Pan jakby go zdefiniował?

Zajmuję się przede wszystkim kryzysem medialnym, wizerunkowym. I ten definiuję jako nagłe, silne negatywne zainteresowanie ze strony mediów ze względu na pojawienie się potencjalnego zarzutu, problemu, błędu. Rodzi on zagrożenie dla trwania instytucji, czy organizacji, której dotyczy a w przypadku osoby wiąże się z ryzykiem zakończenia kariery w niesławie.

 

2. Bardzo często kryzys łączy się z takimi słowami jak: nagłość, załamanie, straty – wyszczególniłby Pan jeszcze jakieś słowo, które Pasuje do opisania kryzysu?

„Zniknięcie ze sceny” – pamięta Pan posła, który opowiadał żarty o gejach i lesbijkach? Albo szefa komisji finansów publicznych w czasie afery hazardowej? A taką firmę konsultingową zamieszaną w aferę Enronu?

 

3. Kryzysu da się uniknąć? Przecież nasza rzeczywistość zmienia się, nie jesteśmy w stanie postępować zgodnie z ustalonymi regułami, zawsze popełnimy jakiś błąd. Czy kryzys jest nierozerwalną częścią rzeczywistość?

Uniknięcie kryzysu nie zawsze jest możliwe – choćby dlatego, że nie tylko my możemy go wywołać. Pomaga za to narzędzie, podejście wzięte wprost z obszaru zarządzania projektami, czyli zarządzanie ryzykiem. Wiele problemów można przewidzieć. Można im przeciwdziałać. Można przygotować się na ich nadejście. Gdy pojawia się kryzys wizerunkowy straty są nieuniknione. Kwestią jest jednak ich wysokość.

 

4. Przejdźmy do najważniejszej kwestii naszej rozmowy – kryzys wizerunkowy i polityczny. Najpierw polityczny. Jest on nieunikniony, a może to wina ludzi, którzy postępują źle, schematycznie, nie analizują sytuacji?

Jak powiedziałem, nie da się zapobiec wszystkim problemom. Jednak przekleństwem polskich polityków jest poczucie nieomylności wzmacniane przez wianuszek współpracowników, znajdujących się na garnuszku polityków. Gdy lider wpadnie na pomysł, jego otoczenie zamiast dokonać analizy konsekwencji, bilansu zysków i strat, prześciga się w biciu brawa swojemu szefowi. Ten często żyje więc w bańce i traci kontakt z rzeczywistością.

 

5. Wynikiem kryzysu politycznego jest tylko utrata np. przez grupę rządzącą politycznego zaufania?

Zaufania, to jedno. Może też integrować przeciwników i prowadzić do przeniesienia sympatii wyborców w innym kierunku. Najbardziej bolesne są straty w twardym elektoracie.

 

6. Jaki wymieniłby Pan kryzys, który zapadł Panu w pamięci i zmienił sytuację polityczną o 180 stopni?

Nie będę pewnie oryginalny – afera Rywina. A jej wpływ na scenę polityczną wzmocniony był aferą starachowicką, posła Pęczaka, skandalem w NFZ.

 

7. Kolejny element związany z wizerunkiem – kryzys wizerunkowy. W czasach mediatyzacji chyba jeszcze groźniejszy. Zgadza się Pan z taką tezą?

Każdy kryzys ma wpływ na wizerunek – mówimy o nagłej zmianie cech przypisywanych politykowi, czy osobie publicznej. Boli tym bardziej, że dziś my wyborcy i my konsumenci kupujemy wizerunki właśnie. Nasze wyobrażenia o tym, kim są i jacy są polityczni liderzy.

 

8. Prowadzi Pan szkolenia – jakie porady są udzielane w kontekście dbałości o wizerunek?

Kluczowa jest spójność. Druga sprawa to łączenie trzech elementów – dbania o język, który musi być komunikatywny, po drugie dbania o te elementy wizerunku, które są związane z kompetencjami, po trzecie pamiętanie o emocjonalnych komponentach wizerunku i dbanie o budowanie pozytywnych relacji ze światem, relacji opartych na sympatii. Pamiętajmy, że bardzo rzadko zdarza się nam głosować na kandydata, którego nie lubimy. Właściwie tylko w drugich turach i to dlatego, że tego drugiego nie lubimy bardziej.

 

9 . Największe wpadki wizerunkowe? Jak na nie zareagowano – to mogą być dobre przykłady.

Dużo tego. Pomyślę nad dobrymi przykładami do naszej rozmowy.

 

Czytany 1972 razy

Media